7. Od Staszica do sztucznego serca – droga naukowa prof. dr. Sławomira Łobodzińskiego

Po ukończeniu Liceum im. Stanisława Staszica w Lublinie w 1966 rozpocząłem studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Warszawskiej. Po ukończeniu studiów na PW rozpocząłem pracę jako asystent w katedrze Elektrotechniki.

W 1974 otrzymałem stypendium doktoranckie na studia na Politechnice Wiedeńskiej (TU Wien, Austria). Austriacy zapewnili mi miejsce do spania w akademiku i bezpłatne studia. Ale trzeba się było jakoś wyżywić, więc chwytałem się najróżniejszych prac dorywczych przez pierwsze 3 miesiące pobytu. Na Politechnice Wiedeńskiej poszedłem któregoś dnia na wykład prof. Thomy o zastosowaniach elektroniki w medycynie. Prof. Thoma poszukiwał też młodych inżynierów do budowy układów elektronicznych używając obwodów scalonych. W ten sposób, pod koniec 1974, rozpocząłem pracę w Ludwig Boltzmann Institute i w II-ej klinice chirurgicznej Allgemeine Krankenhaus w Wiedniu. Prof. Thoma był bardzo otwarty na nowinki techniczne i zaakceptował ideę budowy systemów elektronicznych na mikroprocesorach! Mieliśmy do dyspozycji 4-bitowe mikroprocesory National Semiconductors i dalekopis do wprowadzania zero-jedynkowych programów. Bardzo szybko jednak okazało się, że moja zerowa znajomość anatomii i fizjologii nie pozwoliłaby mi na kontynuowanie współpracy z prof. Thoma. Szef kliniki wpadł na pomysł, żeby mnie wysłać na studia medyczne i tak się też stało. W styczniu 1975 prof. Thoma zaoferował mi posadę młodszego inżyniera w oddziale bioinżynierii. Zamieszkałem w opróżnionym pokoju-magazynku w szpitalu, spałem na szpitalnym łóżku i świat wokół mnie zamykał się w kręgu wykładów/ćwiczeń na Politechnice i Uniwersytecie Medycznym oraz pracy nad eksperymentalnymi układami sterowania, używając obwodów scalonych. W tym samym czasie (1975), Boltzmann Institute rozpoczął badania nad budową sztucznego serca, pod kierownictwem profesorów Thomy (inżynieria) i Ungera (chirurgia). Nasz zespół został wchłonięty do Instytutu, a mnie przydzielono zaprojektowanie systemu elektronicznego sterowania sztucznym sercem. Tak zaczęła się moja wielka przygoda z połączeniem inżynierii z kardiologią, która trwa do dziś.

Studia medyczne (część teoretyczna) ukończyłem w czerwcu 1978 i wyglądało na to, że będę kontynuował roczną praktykę, po której miałbym prawo do wykonywania zawodu lekarza w Austrii. Pracę doktorską obroniłem we wrześniu 1978: Adaptacyjny Sterownik Sztucznego Serca Oparty o Model Krwioobiegu.

Rezultatem pracy naszego zespołu było pierwsze na świecie całkowicie sztuczne serce (1977), z którym cielak o egzotycznym imieniu Esmeralda przeżył 42 dni! Projekt ten był dumą Austrii, bo w tamtych czasach konkurujące ze sobą projekty sztucznych serc w USA i Niemczech pozwalały zwierzętom doświadczalnym na przeżycie max. 2–3 dni. Nasz zespół był zapraszany na wywiady telewizyjne, spotkania etc. Na którymś z takich spotkań poznałem kanadyjskiego konsula w Wiedniu, który zaprosił mnie na herbatkę do konsulatu. Tam ku mojemu osłupieniu, Kanadyjczycy zaproponowali mi stypendium podoktoranckie na świeżo powstałym Alberta Heritage Foundation for Medical Research przy University of Alberta, w Edmonton. Oferta obejmowała też obywatelstwo kanadyjskie w przyspieszonym tempie. Czasy były niepewne, mój PRL-owski paszport stracił ważność i o przedłużeniu nie było mowy. Po krótkim namyśle podjąłem decyzję – porzucić kontynuację studiów medycznych w Austrii i lecieć do Kanady. W Edmonton wylądowałem 15 października 1978.

A oto, co działo się potem, w wielkim skrócie:

Pozycje Akademickie:
1978–79 Studia podoktoranckie na Uniwersytecie Alberta w Kanadzie.

Na zdjęciu widoczny jest portret starszego mężczyzny przedstawionego od klatki piersiowej w górę. Mężczyzna znajduje się na pierwszym planie, lekko zwrócony w prawą stronę kadru, z głową delikatnie przechyloną i wzrokiem skierowanym w bok, jakby słuchał rozmówcy znajdującego się poza kadrem. Jego wyraz twarzy jest spokojny, skupiony i neutralny.Ma krótkie, przerzedzone, siwiejące włosy, zaczesane do tyłu. Czoło jest wysokie, twarz owalna, skóra jasna z widocznymi zmarszczkami charakterystycznymi dla osoby w starszym wieku. Brwi są jasne, oczy średniej wielkości. Nos prosty, usta zamknięte, lekko zaciśnięte w naturalnym, neutralnym ułożeniu.Ubrany jest formalnie: ma na sobie jasną koszulę (najprawdopodobniej białą lub bardzo jasnoniebieską), krawat w odcieniach szarości z ukośnymi, naprzemiennymi paskami oraz ciemną marynarkę – prawdopodobnie granatową lub czarną. Strój sugeruje oficjalne wydarzenie, takie jak konferencja, spotkanie branżowe lub uroczystość.W tle, które jest lekko rozmyte, widać wnętrze dużej sali. Znajdują się tam inne osoby – kilka postaci stojących i rozmawiających w grupach. Po prawej stronie kadru widoczna jest pionowa plansza lub roll-up w jasnym kolorze (różowym lub pastelowym), co dodatkowo wskazuje na wydarzenie targowe, konferencyjne lub wystawowe. W górnej części tła można dostrzec elementy konstrukcyjne budynku – metalowe ramy, przeszklone fragmenty ścian oraz oświetlenie sufitowe.Całość sprawia wrażenie ujęcia wykonanego podczas wywiadu lub rozmowy w trakcie wydarzenia publicznego. Zdjęcie ma charakter reportażowy, skupiający uwagę na twarzy i wyrazie osoby znajdującej się na pierwszym planie.